Kilka słów wstępu. Figurkowy Karnawał Blogowy to projekt zrzeszający polskich blogerów ze sfery figurkowo wargaming'owej. Ojcem założycielem jest Inkub a to jego blog .
Poprzednie edycje FKB można sprawdzić o TU.
To tyle. Teraz przejdziemy do sedna sprawy.
Hasło na tą edycję brzmi "Święty Graal". Co to oznacza? Bardzo dużo. Pozwolicie, że zapożyczę opis z bloga Samhaina kierownika obecnej edycji.
- unikatowa figurka, której zdobycie kosztowało Ciebie sporo wysiłku?
- metoda malarska/rzeźbiarska, która sprawiała sporo problemów, ale udało się ją opanować?
- poziom, który chcesz osiągnąć przy kolekcjonowaniu/graniu?
- coś bardziej prostszego w interpretacji… może po prostu pokaż Świętego Graala?
- coś co odkładasz „na później” z różnych przyczyn?
- coś zupełnie innego, co przychodzi Tobie na myśl… Twój cel, pragnienie, które właśnie spełnisz!?
Jak widać opis jest baaaaarzo szeroki.
To co ja przygotowałem do obecnej edycji
FKB można podciągnąć pod punkty 1, 5 i 6 :)
Dużo tego ale już wyjaśniam o co chodzi.
Trochę historii (jak zwykle). Warzone po kilku dodatkach zalicza rozjazd związany z balansem. Ja kończę współpracę z grą ale jeszcze po drodze pojawia się dodatek Dark Eden wraz z karcianką
pod takim samym tytułem. To było coś. Jakieś takie świeże się to wydawało. Ba! Nawet kupiłem sobie starter deck i kilka blistrów. Podnieta nie trwała za długo i skończyła się tak szybko jak zaczęła (czyli całe wakacje). Tak samo z resztą skończyła gra. Też szybko :)
Ale jedna rzecz jaką wryła mi się głęboko w pamięć to okładka. Piękna praca Paula Bonnera.
Jeśli miałbym okazję z przyjemnością przygarnąłbym taki plakat z autografem artysty. (ok jeszcze obrazek z samą Indygo jest równie miodny) ;)
Crucifier i Indygo na stosie czaszek. No coś pięknego. Nigdy nie przepadałem za Bractwem ale to tutaj no nie powiem. Zawsze chciałem mieć coś takiego w formie figurek ale niestety nie było takiej możliwości. Ok był (jest) Crucifier o np.
TU ale nie wygląda tak postawnie jak na obrazku.
Jeśli chodzi o Indygo to jej nigdy nie widziałem w formie figurki (ale mogłem za słabo szukać).
A nawet jeśli bym się uparł i w tamtych czasach próbował swoich możliwości w obsłudze green stuffu plus, że to figurki metalowe to skończyłoby się stworzeniem potwora, który chwilę po zakończeniu prac uciekłby do lasu i tam dokonał swego żywota. Więc odłożyłem swoje marzenia na później.
Siedemnaście lat minęło, kiedy Warzone został ponownie ożywiony przez
Prodos. Również powstała figurka Crucifier'a i również nie powstała Indygo. Lecz tutaj już było łatwiej bo figurki są żywiczne :)
Oczywiście na początku nie myślałem o całym składzie. Chciałem zrobić tylko Crucifier'a tak jak na plakacie bo obecnie jest w innej pozycji.
Lecz tym razem nie jest on jedną bryłą więc można pociąć, i poskładać według własnego "widzimisię". I tak też zrobiłem. Nie udało mi się jedynie uzyskać w pełni wyprostowanej pozycji, więc jest w lekkim wykroku. Położyłem podkład, nawet czerwona bazę... i na tym zakończyłem.
Zdjęci z Instagrama jakość nie ta sama :)
Projekt poszedł na półkę i czekał. Odczekał dziewięć miesięcy mniej więcej i pojawiła się ta oto edycja FKB. Nie miałem wyboru. Wstąpiły we mnie moce okrutne i zabrałem się do pracy.
W sklepie Secret Weapon zakupiłem
podstawkę ze szkieletami ludzkimi oraz
woreczek z czaszkami.
Po rozmowie mailowej z Agatą Mazurek z CS Prodosa dostałem wypraskę z bronia do piechoty Bractwa (jest tam jeden duży karabin snajperski) i korpus Mortyfikatora (naramienniki). Zakupiłem green stuff i dawaj do roboty.
Mortyfikator zginął tragicznie rozcięty na pół... ćwierć... i jeszcze drobniejsze części.
Zamordowałem również wszystkie moje Grey Ghost'y. Kiedy już wszystko pokleiłem stwierdziłem że może lepsza głowa byłaby od Wilczyc ale ta już nie dała się oderwać więc pozostałem przy głowie od GG (co potem okazało się lekkim błędem bo pani wygląda na upośledzoną... cóż).
A potem to już z górki było. Dorobiłem rączki i włosy. Zmieniłem wygląd karabinu snajperskiego Bractwa aby trochę bardziej przypominał ten z obrazka. Dorobiłem pośladek bo prawa noga musiała być w innej pozycji (dziękujemy gorącej wodzie).
Potem zasypałem czaszkami podstawkę i dopasowałem do postaci.
Ostatnią rzeczą przed podkładem było wpychanie masy strukturalnej w szczeliny między i na czaszki. I tak oto pozostało tylko malować.
No to pomalowałem.
A oto efekt końcowy.
(kiedyś osiągnę poziom malowania broni jak Giraldez) ;)
Miłego oglądania :)
Edit: Wrzuciłem zdjęcia zrobione tak jak trzeba a nie z telefonu. Co
jak co ale aparat nie odda wszystkiego. Można zrobić ładne ale to nie
będzie to samo. :)