niedziela, 9 lutego 2020

Trzecia i ostatnia (chyba) wysiewarka

Hej!
Po ostatnim robieniu drzewka i po odzewie stwierdziłem, że w przypadku gałęzi z grubszego drutu flockbox słabo się sprawdza więc siadło mi to na ambicji i postanowiłem zrobić kolejną wysiewarkę, taką jak to w filmikach dla kolejkarzy pokazują gdyż ona ma... jakby to powiedzieć... lepszą penetrację takiego drzewka niż flockbox.

Wybrałem się więc do Leroya i Auchan. Tam dokonałem zakupu.
Rurka taka na kanalizacyjno-hydraulicznym dziale. Cena 5zł
Na zdjęciu rurka jest już przycięta. Została skrócona o jakieś 10cm. W tym rozszerzeniu wewnątrz jest uszczelka która w późniejszej robocie bardzo się przyda. Acha jeszcze jedno średnica 5cm. I do tej rurki trzeba kupić zaślepkę pasującą (będzie obok). Cena zaślepki to 3zł.
O taka jak na zdjęciu tutaj już przewiercona.
I w Leroyu to wszystko.
Teraz kurs do Auchan.
Tutaj kupujemy pojemnik na jedzenie za całe 4zł. Fajnie jakby był okrągły.
A do tego sitko. Koniecznie metalowe. Cena jaka na nim widniała to 7zł. I tutaj zdjęcia nie ma bo najzwyczajniej nie zrobiłem a obudziłem się jak już owe sito wyciąłem z ramki sitka (czy jak to tam opisać)
Reszta to rzeczy które miałem w dużej ilości pozostały po zrobieniu flockboxa czyli.
 Włącznik (ok 6zł) aliexpress
 Zasilacz wraz z gniazdkiem (tym poniżej) 7zł aliexpress
 Same gniazda o dziwo kosztowały mnie 6,70 za 10 sztuk też na ali
 Krokodylek (w komplecie po 2) 2zł aliexpress
 Rurki termokurczliwe (7zł za 127 sztuk różnej szerokości)
 Generator jonów ujemnych 5,50 za sztukę
Kable to już różnie w zależności od grubości
To chyba tyle
Dobra. Tak jak pisałem wyżej. pierwsze co to przyciąłem rurę tak aby była wygodniejsza w użyciu i wyszlifowałem końcówkę tak aby była równa.
Następnie wziąłem pojemnik na żywność i wyciąłem denko tak aby miała średnicę w tym wypadku ok 5cm.
Wtedy wchodzi gładko w rurkę a jednocześnie zablokuje się na rozszerzeniu. Tylko uwaga bo jakość plastiku pojemnika powoduje że jak za bardzo się wczujesz w wycinanie to najzwyczajniej to pęknie.
Teraz bierzmy się za zakrętkę. Ta akurat miała już gotowe kółko które pozostawało wyciąć.
O właśnie tak.
Następnie przyszła kolej na sitko, które wyciąłem...
... a następnie boki tego sitka wygiąłem tak aby dokładnie wchodziło w otwór wycięty w nakrętce.
Przykładając do zakrętki sitko zacząłem wiercić po dwa otwory w jednym miejscu aby potem je związać drucikiem.


Po robocie to wygląda o tak i na tym zakończyłem pracę z zakrętką
Następnie wziąłem się za przygotowanie rurki.
Wpierw nawierciłem dwa otwory. Jeden na włącznik a drugi na wyjście kabla, który będzie przekazywać ładunek czy to na metalową blaszkę czy bezpośrednio na klej (w przypadku większej dioramy)
Kiedy to już mamy gotowe przechodzimy do zrobienia tego co będzie w środku się znajdować czyli kable, generatory, włącznik itd.
I tutaj obrazek bo tak jak wyżej pisałem.

Ogólnie sprawa wygląda tak, że dwa kable wychodzą od gniazdka. Jeden idzie do włącznika, a dalej od włącznika do generatora (norma przerwać/dopuścić prąd). Drugi kabel łączy się z generatorem i idzie dalej poza cały wysiewacz. Będzie on służył za przeniesienie ładunku na klej czy metalową blaszkę na której umieścimy papierek, na którym to będziemy wysiewać tufty (i tutaj na końcu kabla instalujemy krokodylka).
Jako, ze generator posiada trzy kable, ten trzeci (biały, a na rysunku zielony) jest połączony z metalowym sitkiem.
Jak już wszystko złożyliśmy to okablowanie to wkładamy w rurkę przyklejamy, przykręcamy, podłączamy do prądu i siejemy :)




Chciałbym podziękować młodej za użyczenie swojej ceratki do tego pseudo tutka. Idealnie tu pasuje ;)





czwartek, 16 stycznia 2020

Luca w ogrodzie: Iglaki

Hej!
Tak jak obiecywałem postarałem się o mały tutek odnośnie "Jak zrobiłeś te drzewka?".
Odpowiedź brzmi "Nie wiem. Pijany byłem."

A teraz przejdźmy do faktów.
Na wstępie potrzebujemy patyczków. Takich do lodów czy waty cukrowej. Okrągły przekrój średnica... no ja wziąłem tu i do dioramki 6mm (na zdjęciu jest jeszcze 4mm ale poszedł na wsparcie podkładowania czapli do prymasów).





Ok patyczki są. Teraz łapiemy za kozik i musimy je ociosać na całej długości gdzie będą "gałęzie". Na okrągłym kiepsko drut się trzyma a takie kanty trochę pomagają ("nie wiele lepiej... ale lepiej")
A koniec zaostrzyć oczywiście :)




Teraz do akcji wkracza drut. Przy dioramie robiłem z drucikiem florystycznym o grubości 0,35mm ( a do tutka wziąłem drut o grubości 0,5mm zakupiony w Flying Tiger.
>>> ten z Allegro jest lepszy taki wniosek po wszystkim, a w każdym razie mnie się lepiej z nim pracuje <<<
 Allegro
Flying Tiger


To teraz możemy przejść do robienia gałązek. Sprawa jest prosta jak drut (o dziwo). Odcinamy sobie kawałek drucika... powiedzmy że jakieś 15 cm. Łamiemy go na pół. Odkładamy sobie odcinek od patyka. Zawijamy wokół patyka tak ze dwa trzy okrążenia tak aby pozostał odcinek drutu zbliżony do tego który zostawiliśmy na początku. One i tak potem będą przycinane ale dobrze jest mieć zapas.
Kiedy już owiniemy cały odcinek patyka będzie to mniej więcej wyglądać o tak.
Teraz możemy wziąć w garść cążki i poobcinać druciki tak aby wstępnie nadać kształt naszym gałązkom a tym samym wyglądowi całego drzewka.

Teraz śmiało wyginać druciki tak aby nadać wygląd drzewka jak ma finalnie wyglądać.
Z racji że drucik jest podwójny możemy rozginać druty "na krzyż" tak aby zagęścić (?) samo drzewko. Nie przejmujcie się jak druciki okażą się luźne gdyż klej w późniejszej części to wszystko usztywni.
I to tyle co można zrobić w domu na kanapie. Następne kroki już tylko w pracowni z dobrym wietrzeniem (!).
Łapiemy się za klej (najlepiej w sprayu) i spryskujemy drzewko na całej długości w zależności od tego jak wysokie drzewko ma być.
Z racji firmy w której pracuję dostęp do klejów mam spory więc dostałem o takie coś. Klej o numerze 75 który po nałożeniu jest samoprzylepny.

To akurat jest ciut słabe bo po wszystkim trzeba się bardzo delikatnie obnosić z drzewkiem bo ten klej dalej będzie się lepić a tym samym trawka może nam się spłaszczyć. Dlatego muszę poszukać kleju co będzie mi taki sam robił rozprysk ale nie będzie samoprzylepny.

No dobra. Na uprzednio spryskane klejem drzewko sypiemy zmieloną kawę czy wióry. Ważne aby w przypadku wiór nie był to pył ale żeby też nie były to jakieś grube trociny. Kumpel jest stolarzem i mówi, że ma ale nie dojechałem do niego więc wziąłem wysuszyłem resztki kawy z ekspresu i takim czymś obsypałem drzewko.
A no i lepiej jakby to było w jakimś pojemniku a nie taka partyzantka jak na zdjęciu ;)
A po tej operacji drzewko wygląda o tak
Teraz zabieramy się za wysiewanie.
Wyjąłem swój ultra stary zakup czyli paczkę trawki mieszanej od Fallera (nr 736) o wysokości coś koło 2-3mm.

Wrzuciłem na flockboxa i tymże zaaplikowałem na drzewko.
(I tu jest zaleta cienkiego drucika. Nie rysujesz tym po blaszce tylko drucik delikatnie się ugina.)
Efekt takiego zabiegu poniżej.
Fajnie ale cienko i prawie jak modrzew wygląda a nie tego chcę. :)To teraz robimy tak. Bierzemy brązową farbę w sprayu albo i z aero kładziemy.
Ja mam AP Leather Brown no więc myk psikamy po całej długości drzewa.
Teraz drzewko wygląda tak.


A teraz kiedy trochę przeschnie znowu wracamy do flockboxa. Tym razem mieszamy dwa (albo i trzy) trawki. Ja wziąłem Dark Green od GF9 3mm oraz Summer Green z MiniNatur 6mm.
Mieszamy i to wszystko razem wrzucamy na flockboxa i rozluźniamy.
Odpalamy maszynkę a po chwili możemy się cieszyć takim oto efektem.

I to tyle. Robota skończona. Teraz tylko jakaś dioramka i będzie miło.

Na koniec zastanawiam się czy nie lepsza będzie wysiewarka zamiast flockboxa. Następnym razem spróbuję z tym drugim.

Podczas robienia tego tutka ucierpiał zasilacz flockboxa, który najzwyczajniej się spalił a niebieskie oczko przestało do mnie łypać. No cóż... mam jeszcze takie trzy ;)

I to tyle na dziś, a już niedługo postaram się coś ogarnąć w kwestii drzewek ale liściastych :)

piątek, 3 stycznia 2020

Finał konkursu lokalnego sklepiku

Hejo!
Jakiś czas temu dostałem info,że w sklepie u mnie na osiedlu będzie konkurs. Z racji tego że to obok to czemu nie. W końcu trochę tam bilonu zostawiłem. Wpadam więc do sklepu pytam się kiedy, a kumpel mówi „ no jest już się zaczął w środę (byłem w piątek) oddajemy w poniedziałek. No to piknie.  
Weekend. Niby czas na malowanie ale nie dla mnie bo wyjazd tu wyjazd tam....
Więc.... trzeba będzie znowu podjąć się tzw. Speedpainting!!!!
Ale ja nie umiem w to. Więc 4 godziny nie więcej na pomalowanie. 2 sobota 2 niedziela. Słabo. Ale się udało. Widzę niedoróbki widzę gdzie wyszedłem za daleko ale najlepsze w tym że figurka została opisana jako jedyna z NMM :D
Zająłem trzecie chociaż czwarte. Czwarte ale pierwsze zajął organizator i zrezygnował (tu bym coś napisał ale się powstrzymał). No nie ważne. Zdjęcia poniżej. I nagroda ;P




A i tak najbardziej jestem zadowolony z podstawki. Kiedyś podpatrzyłem na piterest i skopiowałem tyle o ile. 
No i zdjęcie z nagrodą ;)