wtorek, 6 września 2016

Wyzwanie 30 dniowe - dzień szósty


No i myk. Nastał kolejny dzień wyzwania.
Pytanie na dzisiaj to:
"Ulubiony zestaw kości lub ulubiona kostka?"

Odpowiedź jest bardzo prosta.
Ze względu na przeszłość to tylko i wyłącznie k20. Nie dość, że pobudza wspomnienia to jeszcze bardzo przyjemnie leży w ręku.

Moja ulubiona pomarańczowa jeszcze gdzieś wala się po mieszkaniu. Czasami młody ją znajdzie i się pyta co to. Wtedy mu tłumaczę... a oczy się do niej śmieją.

Tyle. Do jutra.

poniedziałek, 5 września 2016

Figurkowy Karnawał Blogowy - Edycja XXV - Obrońca


Dzień dobry, cześć i czołem.
Zanim przejdę do sedna sprawy króciutkie przypomnienie odmówienie stosownej mantry
Ommmmmmmmm
Figurkowy Karnawał Blogowy to projekt zrzeszający polskich blogerów ze sfery figurkowo wargaming'owej. Ojcem założycielem jest Inkub a to jego blog .
Poprzednie edycje FKB można sprawdzić o TU

Kiedy już bóstwa zostały zaspokojone przechodzę do sedna.
Obrońców wielu było ale akurat jednego takiego większego, zacniejszego miałem zaszczyt malować. 
Panie... Panowie... Habemus Papam... ekhm... to znaczy Kardynał Dominik!!!

Figurka z nowego Warzone niestety nie przypomina już tego poczciwego dziadka ze starego Warzone. Co więcej obecny Dominik wygląda jak psychopata a przy odpowiednim malowaniu może wyjść Freddy Krueger.
Więc jest to obrońca? A może bliżej mu do złoczyńcy?

Nie no oczywiście obrońca. Patrząc na niego to taki "Jarosław Polskę zbaw!". 
Ten akurat ma zbawić gatunek ludzki.
Oby mu się udało.

A teraz oglądamy. Myk myk.
A i jeszcze jedno. Figurka nie zasili mojej gablotki. Leci do kumpla a ten z nią (między innymi) leci do Wrocławia na Mistrzostwa Polski we Warzone.
Badum Tssss!




Chciałem tutaj gołe baby namalować ale po tym co zrobiłem Lobo zrezygnowałem ;)

niedziela, 4 września 2016

Wyzwanie 30 dniowe - dzień piąty

O matko i córko.
Ledwo jedno zamknąłem a już drugie trzeba pisać. Ale lepiej napisać teraz niż później kiedy czasu będę szukał w dziwnych miejscach.
Wyzwanie 30 dniowe dzień kolejny. Z obliczeń wynika, że piąte.
"Twoja ulubiona kraina lub lokacja osadzona w uniwersum?"

Jest chyba tylko jedno miejsce, które chciałbym poznać bardziej, bliżej. 
Jedna planeta. 
Tanith 
 Sam bardzo lubię spacerować po lesie (obcowanie z kleszczami, mrówkami i grzybami jest pasjonujące) więc z tych szczątkowych opisów wnioskuję że mógłbym się odnaleźć w tym świecie. 
I szczerze bardzo żałuję że tylko tyle wiadomo o danej planecie. Mam tylko skromną nadzieję, że ktoś kiedyś wpadnie na pomysł aby napisać książkę o Tanith. O tym jak się żyło na niej przed najazdem hord chaosu. Może ktoś poświęci więcej czasy na opis lasów drzew Nal?
A może już jest taka książka a ja nic nie wiem? (istnieje taka opcja gdyż dzieciaki pochłaniają spora ilość czasu więc wiem co nowego u kucyków czy kogo uratował psi patrol) ;)

Koniec. Zaskroniec.
Do jutra.

Wyzwanie 30 dniowe - dzień czwarty

Ależ ten wrzesień pędzi. Już dzień czwarty.
A jakie było na dzisiaj pytanie?
"Ulubiony film lub książka związana lub pasująca klimatem do uniwersum?"
Tak patrzę i chyba wczoraj się zagalopowałem i napisałem ciut za dużo.
Bo tak. Ulubiona książka to chyba "Fałszywi bogowie" na równi z "Fulgrimem" (staram się o jakąś klasyfikację mimo tego że każda z części HH mi się podobała i podoba).

Zawsze jak czytam ta pierwszą i dochodzi do uleczania Horusa zastanawiam się co by było jakby Magnus zdołał dotrzeć i uratować "duszę" Horusa. Z drugiej strony wszystko to odbywa się poza wiedzą Imperatora, który nie rozumie powodów jakie powodują poczynania Magnusa. Ogólnie wszystko się psuje (delikatnie mówiąc).
"Fulgrim" natomiast to ciekawa i smutna książka. Bardzo smutna. Jak i cała wojna domowa wywołana przez Horusa i innych synów Imperatora, którzy przeciwstawili się ojcu.

Jeśli chodzi o coś z 40k to od początku wrażenie na mnie zrobiła część pierwsza "Duchów Gaunta".
A może to sprawa Dana Abnetta?
I to na dzisiaj tyle.
A raczej wczoraj bo dzisiaj bo nie zdążyłem dopisać kilku zdań no i zdjęcia.


sobota, 3 września 2016

Wyzwanie 30 dniowe - dzień trzeci


Pytanie na dziś.
"Twoje ulubione uniwersum?"
Nie będę chyba oryginalny. Ba nawet śmiem twierdzić, że spora część odpowiadających na dzisiejsze pytanie napisze podobnie.
Chodzi mianowicie o uniwersum Warhammera 40 000. W sumie zastanawiam się czy to opcja w stylu "bo to jest w naturze człowieka", ale książki z tego uniwersum czyta się znakomicie. Łatwo i przyjemnie.
Ok. Bardziej mnie wciągnęła historia z Wh30k niż 40k. Cała ta herezja, ta wojna domowa, brat przeciw bratu. Coś niesamowitego. To jak się zmienia nastawienie Lokena do swojego szefa i kierownika oraz do jego przydupasów. I na odwrót. To jak siły chaosu zaczynają poruszać swoimi kukiełkami. To jak pojawiają się kolejne osoby dramatu. Dramat Saula. Wszystko to pochłaniałem jak ciepłe bułki. Moja wyobraźnia wspinała się na wyżyny. A do tego jeden jedyny album w słuchawkach (bo lubię czytać z muzyką w uszach).
Autentycznie były momenty, że byłym bliski płaczu kiedy zżywasz się z bohaterem i widzisz jaka przyszłość się dla niego kroi. I żałujesz, że ci, którym życzysz śmierci, wiesz że oni nie zginą bo wiesz kto jest kim w wh40k.
I nawet Imperatora było mi żal. Mimo że on akurat najmniej mnie martwił ;)
Na październik Copernicus przewiduje wydanie kolejnego tomu HH. Czekam.
Znowu się wzruszę. Ale cieszę się, że Gavriel przeżył masakrę.
Co do uniwersum wh40k to całkiem dobrze wczułem się w klimat Tanith i Gaunta. Szkoda trochę że to takie spaghetti w stylu Gotreka i Felixa ale daje radę. Co do Kosmicznego Wilka to chyba tylko pierwszy tom przypadł mi do gustu. Może przez opis jak to SMy prowadzą obserwację wybierają kandydatów i jak wygląda trening zanim taki delikwent dostanie "ziarno".
Co do muzyki to Herezję słuchałem przy tym albumie.

I to chyba tyle na dzisiaj. Wracam do malowania obrońcy ;)
PS. Wracam jeszcze na chwilę do Lobo.
Z tyłu na kurtce nabazgrałem takiego potworka. Dawno nie robiłem freehandów więc nie bijcie. W końcu to potworek a nie sztuka przez duże SZ ;)

A miało to być coś w tym stylu -_- (ależ to $%#$#$^&^ wyszło)
To tyle.
Do jutra.

piątek, 2 września 2016

Wyzwanie 30 dniowe - dzień drugi

I nastał dzień drugi,
a pytanie brzmiało
"Ulubiona gra bitewna?"
I wiedział, że coś napisze...
 Wiedział gdyż w jego życiu tylko jedna gra odbiła jakieś tam piętno.
Ta gra to...
Tak tak. Stary dobry Warzone.
Ile to się nad nim przesiedziało. Ile to się rozpisek porobiło. Ile kłótni było, fochów i niecenzuralnego słownictwa poleciało.
Warzone to gra która spowodowała u mnie rozwój malowania. Zacząłem się starać bo kto jak kto ale Capitol musi być ładnie pomalowany. Ok. Podstawek nie robiłem. Ale za to robiłem swoje pierwsze mega, ale to mega prymitywne przeróbki jakie musiały znosić figurki. Konwersje te, o ile można to tak nazwać polegały np. na dziobaniu gwoździem w naramienniki przez co te zmieniały swój wygląd i nie były kanciaste. O albo to.

Wziąłem sierżanta do Wolnych Marines, obciąłem mu ten palec wskazujący, nie wiem czym zapewne jakąś igłą zrobiłem dziurę w zaciśniętej dłoni (bo jak nie miał już palca no to zaciśnięta była no) wsadziłem wyprostowany drut ze spinacza a na końcu zrobiłem flagę z papieru. Niezłe co? Jaja urywało.
Pomijam fakt, że w część figurek to były potworki (nawet po dobrej stronie). O taki bohater na purple shark'u.

Straszne to. 
O albo Barracuda do Imperialu
No ale gra i tak była przednia. Tylko, że się skończyła. Nastąpił marazm i zakończyła sie przygoda. Potem miałem nadzieję, że ochota na granie wróci z chwilą pojawienia się Dark Eden'u. Niestety nie. Pozostała tylko figurka.

I to tyle.
Aktualnie mamy Warzone:Resurrection. Przypomniały się młodzieńcze czasy. Powoli zbiera sie Imperial. Bardzo powoli bo zraziłem się ciut do Golden Lion'ów. :)
Ale coś tam się dzieje...

Podobno wersja 2.0 jest dobra/bardzo dobra.
Chyba czas spróbować. To będzie mój powrót do przeszłości :)
Do jutra i trzeciego dnia aktywacji blogowej :)

czwartek, 1 września 2016

Wyzwanie 30 dniowe - dzień pierwszy


Sprawa ma się następująco.
QC i Maniex 
swego czasu wpadli na pomysł co by w przeciągu każdy co ma bloga i mu się chce odpowiedział na 30 pytań związanych z figurkami. Ich malowaniem bądź graniem. Jeden dzień, jedno pytanie. Przygotowali więc te pytania, ogłosili światu co i jak a teraz siedzą przed TV i żartują sobie z tych wszystkich biedaków co się pocą i starają odpowiedzieć na każde. :D


Pytanie pierwsze - Jak zacząłeś grać w gry bitewne lub jak zacząłeś malować modele?

Jeśli ktoś chce to niech znajdzie mój pierwszy post. A jak nie chce to przedstawiam moja krótką historię :)
Pierwsze były gry RPG. Kryształy, Śródziemie, no i Warhammer. Ach ten Warhammer. 
Tyle godzin spędzonych nad postacią nad samą grą. Wszyscy się wkręcali tak bardzo aż postanowiliśmy spróbować czegoś więcej. Też Warhammer ale Fantasy Battle. Kupiliśmy, ustaliliśmy co kto zbiera i... do niczego nie doszło.
Fakt pomalowałem kilka figurek (krasnale, a potem dark elfy) i to tyle. Zajawka się skończyła. 

A potem pojawił się Warzone. I tutaj zacząłem się realizować. I się grało i malowało. Było pięknie. 

Do tego stopnia, odważyliśmy się wystartować w konkursie malarskim na Wojennym Młotku.
 I to jest jedyna figurka która pozostała z tamtych czasów (jest jeszcze jedna z Dark Eden ale ta jest starsza)
Kiedy Warzone się skończył (znaczy dla nas, patrz koniec  zajawki) pozostało malowanie. I tak w sumie jest do dziś. Więcej malowania niż grania. Chociaż skrycie mam nadzieję, że Dust czy Warzone:Resurrection będą przeze mnie grane.

I to chyba tyle na dzisiaj. Post pisany na kolanie. Ale chyba jakoś wyszło.
A jutro już kolejne pytanie i kolejna odpowiedź!! Tadaaa!
PS. Postaram się dorwać moją najstarszą pomalowaną figurkę (została namierzona)