środa, 30 października 2019

Gabriel Angelos - Drugie Starcie + decyzje z poprzedniego posta

Hej!
Tak patrzę i widzę, że w marcu tego roku odbyło się pierwsze starcie. Trochę jestem w szoku bo żebym ja pomalował dwa razy tą samą figurkę... no to chyba muszę ją lubić. I w sumie to prawda. Gabrysia maluje się wyjątkowo przyjemnie.

Tym razem starcie numer dwa to nie jest ode mnie dla mnie tylko dla kolegi kolegi, i jest to forma prezentu. Podobno lubuje się w serii DoW stąd da "miłość" do Blood Ravens'ów.
Tak więc w związku z tym, że to prezent i z góry będzie to "gablota" trzeba było skomponować coś więcej ponad standardową okrągłą podstawkę (no bo jak miałby spaść to z impetem, tak żeby nic z niego nie zostało :))
Części do podstawki w dużej mierze miałem... poza korą. Znaczy korę miałem ale była ona mocno pocięta i nie pasowała do wizji artysty. Dlatego też wracając ze spaceru z potworami (oglądaliśmy spaloną knajpę obok... taki fetysz) wskoczyliśmy do osiedlowego ogródka aby zajumać kilka kawałków co ładniejszej kory. Nikt się nie czepiał, operacja przebiegła w przyjaznej atmosferze. A potem to już tylko pasty, farby, gipsy, pigmenty, tufty czyli wszystko to co misie lubią najbardziej.
Zamysł był taki aby była podobna do podstawki numeru pierwszego i chyba wyszło. Do tego część terenu od Ścibora fajnie sie wpasowała. Może za jakiś czas zrobię sobie taką drugą podstawkę pod coś mojego :)

No i nie mogłem się oprzeć i znowu zrobić coś więcej na tym płaszczyku. Teraz kiedy je porównuję to widać że mi się troszkę poprawiło prowadzenie pędzla. Pomijając fakt że w Gabrielu nr 2 zastosowałem inną technikę malowania materiału (i chyba będę ją rozwijać gdyż jest bardzo ciekawa, daje dużo możliwości a efekt końcowy bardzo mi się podoba)

Dobra nagadałem się to teraz fotki.







A w nawiązaniu do poprzedniego postu. Moje Syny Anubisa będą tak się prezentować i już za niedługo pierwsze efekty.
Jeszcze tylko muszę wybrać symbol... -_-

 

czwartek, 17 października 2019

Poszukiwania tego jedynego - czyli "chcę mieć zakon"

Bondziorno.

Tak jak to enigmatycznie (albo i nie) napisałem w temacie. Od jakiegoś czasu nosze się z zamiarem zmalowania sobie zakonu SM. Ale, żeby nie było tak łatwo chciałbym, żeby to był mój własny wymyślony od początku do końca zakon.
Kiedyś dawno temu było trochę inaczej. Bo mieli to być Blood Angels więc trochę coś tam malowałem, psikałem... jakieś tacticale scouty baal predatory bla bla bla. Coś tam jeszcze się wala po kupce wstydu.
Po tym romansie (długo trwał ale to tylko romans)... była przerwa.
A po przerwie kiedy to wróciłem do malowania wróciły również przemyślenia o całkowicie własnym zakonie. I tak powstali Synowie Anubisa. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie to że wymyśliłem sobie schemat kolorów pół czarny pół zielony.

I nawet nie chodzi o te kolory ale o te pół na pół. Bo jak to szybko pomalować? No i tak to  właśnie. Coś tam zacząłem oczywiście malować ale połówki sprawiły że troszkę poszliśmy w separację.
Z okazji skorzystali przedstawiciele Alpha Legionu. Głównie ze względu na ich zajebongo błekitne metaliczne pancerze (kolorystyka wh30k), a że mam i mogę to właśnie co pomalowałem sobie Praetora (30k) oraz kapitana primaris w takich właśnie barwach.
I wszystko fajnie. Jaram się niemiłosiernie głównie tym kolorem (głównie na primarisie chociaż kolory na Preatorze są przekłamane może wina tła)... ale to jednak Alpha Legion. Zakon, który istnieje, żadna nowość.
Co zatem robić?
Chciałbym zachować nazwę Synów Anubisa tu akurat nie będzie problemu ale jaka kolorystyka? Może spróbować iść w metaliki? Np. ciemna zieleń metaliczna?
Z Marianem swego czasu wyszło takie coś ale czy na pewno znowu chcę wracać do czerwonego? Tym bardziej że nie jestem fanem Blood Ravens a ten schemat mi ten zakon przypomina.
Jak żyć?
Any pomysły? :)

Wypłakałem się.
Pozdrawiam.
Dalej myślę.